Nie ma tu bohaterki wiodącej, ani jednego punktu na mapie Katowic. Bohaterki tej grupy były wszędzie, ale nie mamy ich w świadomości historycznej. Katowicki Szlak Kobiet to przywracanie herstorii miasta, tymczasem o bohaterce zbiorowej, najliczniejszej reprezentacji kobiet wiemy najmniej. Bohaterki te to chłopki przybywające do miasta, na targ lub “za pracą", robotnice, służące, siostry zakonne, praczki, sklepikarki oraz - co dziś może dziwić - nauczycielki.

Zacznijmy od tych ostatnich, gdyż w latach 1926-1938 stały się one w województwie śląskim wręcz “spektakularnie przezroczyste". Był to czas tzw. ustawy celibatowej, zakazano zamężnym kobietom wykonywania zawodu nauczycielki w szkołach publicznych (prywatne stosować się nie musiały). Przyczyn było wiele, wymieńmy trzy - kulturowe odniesienie do wciąż uznawanego za wzór prawa niemieckiego, przywrócenie tradycyjnych ról płciowych, nauczyciele-mężczyźni skarżyli się, że obecność kobiet w zawodzie obniża płace. Zaangażowane i dobrze wykształcone kobiety otrzymywały wówczas niewielkie odprawy, traciły prawo do emerytury i zostawały bez pracy. Niektóre potajemnie zatrudniali mężowie będący dyrektorami szkół. Małżeństwa nauczycielskie były dość częste, ale nie wszyscy się na to odważali.
W II RP służące, jak czytamy w książce “Służące do wszystkiego" „nie miały życia prywatnego ani praw pracowniczych". Herstoryczna uczciwość każe jednak wspomnieć o pojawieniu się na Śląsku oddziału (odpowiednika?) krakowskiego Katolickiego Stowarzyszenia Służby Żeńskiej p.w. św. Zyty (1898). Organizacja opiekowała się dziewczętami pochodzącymi ze wsi, które pracowały u śląskich mieszczan. Organizacja posiadała statut i prowadziła profesjonalne pośrednictwo pracy. Chadecki Katolicki Związek Towarzystw Kobiet działał podobnie, organizując tzw. misje dworcowe w Katowicach, Chorzowie, Gliwicach.
Z kolei, gdy kobiety stawały się robotnicami w przemyśle ciężkim, mimo popytu na ich pracę oceniano je negatywnie: “Praca kobiet we fabrykach nie tylko szkodzi duszom, nie tylko nie przynosi korzyści pieniężnych, lecz ujmuje w zarobku mężczyznom. Gdyby nie było wolno przyjmować kobiet do prac fabrycznych, toby na ich miejsce musiano przyjmować mężczyzn, musiano by im więcej płacić" (Katolik, 1887).
Przełom XIX i XX w. nazywany jest złotym okresem działalności żeńskich zakonów na Górnym Śląsku. Do dziś w Katowicach działa ich kilkanaście, przy czym prowadzą kilkadziesiąt placówek. Ich obecność, herstoria i niewidzialna praca umykają uwadze historyków. Tymczasem, diakonisy i zakonnice były rozpoznawalnym elementem górnośląskiego krajobrazu społecznego, bo symbolizowały kobiecą sprawczość i cieszyły się ogromnym zaufaniem społecznym.